Płaczę
Generalny remont 20 m mieszkania.
Podpisaliśmy umowę z wykonawcą na 6 tygodni (wakacje). Ze względu na dodatkowe skuwanie podłogi remont miał przedłużyć się o 2 tygodnie. Dodatkowe dwa tygodnie wykonawca chorował. Tydzień był na umówionym urlopie.
Byliśmy w stanie zaakceptować taki czas wydłużenia robót choć było to kłopotliwe.
Finalnie roboty trwały łącznie 22 tygodnie - 5 miesięcy.
Argument po 4 miesiącach: "czekamy na właśnie zamówiony materiał na podłogę do kuchni", w momencie kiedy mógł być zamówiony przed 4 miesiącami nie przekonywał nas. Przedłużenie remontu z 10 tygodni do 22 tak jak informowałam wykonawców kilkukrotnie, spowodowało dezorganizację naszego funkcjonowania jako rodziny. Młodsza córka, która wiele zajęć ma w miejscu naszego zamieszkania dojeżdżała na nie 30 km wielokrotnie w ciągu każdego miesiąca.
Przez kilka miesięcy mieliśmy utrudniony dostęp do pozostawionych w mieszkaniu roślin, rzeczy osobistych, książek szkolnych i wszelkich sprzętów, które zostały szczelnie zapakowane na okres dwóch miesięcy i miały nie być używane. W październiku i listopadzie na gwałt wszystko było rozbebeszane w dodatku bez światła, bo wykonawca uszkodził instalację oświetlenia pokoi.
Kilkukrotnie podawane terminy zakończenia prac nie okazały się
prawdziwe. Od końca sierpnia do końca listopada utrzymywani byliśmy w
przekonaniu, że może za dwa tygodnie. W żadnym momencie nie zostaliśmy
poinformowani o przewidywanym terminie zakończenia. Nastąpiło to nagle
bez konkretnej zapowiedzi i było poprzedzone gwałtownym przyspieszeniem
prac - niestety zupełnie nierzetelnym - pomimo fatalnego stanu
kolorystycznego (plamy i nierówności, włosy) podłogi pokryto ją
warstwami wykańczającymi i zamykającymi.
Na prośby o przyspieszenie prac nie reagowano. Z dwóch źródeł otrzymaliśmy informację, że wykonawca w czasie, w którym u nas nie wywiązuje się z umowy pracuje w innym miejscu.
Pomimo zapisu w zakresie robót nie zabezpieczono absolutnie niczego na czas burzenia ścian. O zasłonięcie przewodów wentylacyjnych prosić musieli sąsiedzi. Zabezpieczenia prowizorycznie wykonane na wszelki wypadek przez nas zostały uszkodzone w trakcie burzenia ścian. Nikt nie zareagował ani nie poprawił powstałych ubytków w folii w dwrzwiach do pokoju na skutek czego, gruz i kurz przedostawały się do pokoju swobodnie do czasu naszej przypadkowej wizyty. Nie zdjęto kaloryfera w kuchni w związku z tym okazało się, że po ponownym zamontowaniu go wszystkie jego warstwy są dokładnie pokryte pyłem ze skuwanej podłogi i ścian (nie do umycia). Podobnie też jak okno zachlapany gruntem. Okno dodatkowo ma wtopione iskry ze szlifierki powstałe podczas odcinania rur przy podłączaniu rur do kaloryfera łazienkowego. Po skuciu podłogi nie zabezpieczono także powstałej szpary pod drzwiami wejściowymi na skutek czego, przez kolejne 3 miesiące kurz i hałasy z mieszkania rozprzestrzeniały się po klatce schodowej bloku oraz mieszkaniu sąsiadów z naprzeciwka. Podczas burzenia zniszczono także domofon.
Odpady budowlane wraz z naszym starym sedesem na samym środku, były składowane przez co najmniej dwa miesiące na parkingu przed blokiem, pomimo wielokrotnych próśb o ich usunięcie. Nie wiemy czy zostały usunięte legalnie czy znajdziemy je w lesie (brak rachunku). Po usunięciu hałdy z miejsca parkingowego naprzeciwko wejścia do klatki większych rzeczy pozostało brudne miejsce parkingowe i składowisko petów.
Ponieważ kaloryfer łazienkowy nie został podłączony do sieci grzewczej bloku do czasu nadejścia sezonu grzewczego (3 miesiące od rozpoczęcia remontu) musieliśmy przekonać obsługę sieci do spuszczenia wody z instalacji grzewczej z całego bloku i ponieść koszty organizacyjne i finansowe tej operacji.
Podczas wykonywania instalacji elektrycznej pozostawiono w suficie istniejącą instalację, przy czym spowodowało to, że zamurowano/ zatynkowano kabel od oświetlenia w przedpokoju - niestety pod napieciem. Ponieważ nie otrzymaliśmy żadnej dokumentacji dotyczącej wykonanej instalacji, nie wiemy, w którym miejscu znajduje się pozostawiony przewód.
Wylewka samopoziomująca na podłodze w kuchni została wykonana z wyraźnym spadkiem rzędu 2 cm na ok. 1/3 powierzchni. Z największym dołkiem w rogu i górką na środku. Pomimo zapisu w umowie o informowaniu zamawiającego o zakończeniu prac zanikających nie mieliśmy okazji zobaczyć całościowo wylanej podłogi. Dodatkowo na tej powierzchni składowane były materiały i narzędzia. Podłogę zobaczyliśmy podczas wizyty w celu podlania roślin po rozłożeniu pierwszej warstwy materiału wykoczeńczeniowego. Przekonując się, że wylewkę trzeba uzupełnić. W ten sposób zmarnowano znaczną część materiału na podłogę. Faktury za materiał na podłogę nie otrzymaliśmy.
Obok krzywizny stwierdziliśmy, że wykonawca zakupił niewłaściwy kolor podłogi (nie zostaliśmy w żadnym momencie zapytani czy zamawiany kolor jest odpowiedni). Krzywizny podłogi spowodowały, że spod nałożonej nowej wartwy kolorystycznej miejscowo wyszła wartwa poprzednia. Próby niefachowego uzupełnienia przetarć przyniosły efekt nieestetycznych plam.
Drzwi do pralni i łazienki zostały wymurowane niezgodnie z projektem. Zamontowano zbyt wysokie ramy do drzwi. Efekt pomyłki widoczny jest na pierwszy rzut oka ponieważ drzwi do pralni są obok drzwi do pokoju. Różnica 3 cm wygląda tragikomicznie.
Podłogę nakładano bez żadnych elementów ograniczających w miejscach przylegania do paneli w pokojach. Nałożono materiał nierówno, miejscowo przy futryniez wystają wszystkie warstwy łącznie z folią podwylewkową, na środku z nawisem, także że, zarysowano panele i nie można zamknąć drzwi.
Wykończenie ściany w kuchni nad przewidywanym blatem zostało wykonane zupełnie niezgodnie z ustaleniami. Pomimo próśb o gładki materiał bez zagłębień nałożono chropowaty w nieustalonym kolorze i pokryto nieodpowiednim środkiem, który miejscowo pożółkł. Nadaje się wyłącznie do usunięcia.
Po 22 tygodniach wyczerpani oczekiwaniem i niepewnością otrzymaliśmy 16 metrów podłogi do wymiany i nie wiadomo czy mamy mieszkać w tym mieszkaniu czy remontować podłogę i ścianę bo są to elementy nie do przyjęcia. Na myśl o zmarnowanym czasie, materiałach i funduszach sinieją mi usta.
Komentarze
Prześlij komentarz